Długo wydawało się, że "Jazzmani" mają mecz pod kontrolą. Prowadzili do przerwy różnicą 10 punktów. Zryw San Antonio nastąpił na początku czwartej kwarty. Wówczas na tablicy pojawił się remis 106:106, ale drużyna Utah zdołała odbudować prowadzenie.
Wśród zwycięzców wyróżniali się Lauri Markkanen, który zdobył 29 punktów, i Keyonte George – dodał 28. Spurs (23-8) grali bez De'Aarona Foxa, który miał problemy z mięśniem przywodziciela. Ich środkowy Victor Wembanyama powrócił do pierwszego składu po raz pierwszy od 14 listopada. Francuz zdobył 32 punkty, miał 7 zbiórek, 5 bloków i 3 asysty, a Keldon Johnson dodał 27 punktów i 10 zbiórek.
Na porażę wiceliderów Konferencji Zachodniej w dużej mierze złożyła się słaba skuteczność z obwodu. Gospodarze trafili zaledwie 10 z 44 rzutów za trzy punkty (22,7 procent), podczas gdy Utah trafiło 45,9 procent.
Na Wschodzie wicelider konferencji New York Knicks wygrał w hali Atlanta Hawks 128:125. Dużą odpornością psychiczną wykazał się gracz gości OG Anunoby. Zawodnik pierwszej piątki występujący na pozycji niskiego skrzydłowego zdobył 15 punktów i trafił cztery rzuty wolne w ostatnich 30 sekundach. Pomogło to w odniesieniu 22. wygranej w sezonie. Nickeil Alexander-Walker z Atlanty nie trafił rzutu za trzy punkty, który mógł doprowadzić do dogrywki.
Knicks wygrali 13 z ostatnich 16 meczów. Nowojorczycy byli prowadzeni przez Karla-Anthony'ego Townsa, zdobywcę 36 punktów i 15 zbiórek, oraz Jalena Brunsona, który zdobył 34 punkty. W przeciwnym obozie środkowy Onyeka Okongwu zakończył mecz z 31 punktami i 14 zbiórkami, zanim został wyeliminowany z gry na 30 sekund przed końcem. Rezerwowy Alexander-Walker dodał 25 punktów.
Na wyróżnienie zasługuje wyczyn Nikoli Jokica (34 punkty, 21 zbiórek i 12 asyst). Serbowi brakuje tylko jednego triple-double do 181 Oscara Robertsona, a wyprzedza go tylko Russell Westbrook z 207. Denver Nuggets, mimo doskonałej dyspozycji Jokica, przegrali na Florydzie 126:127 z Orlando Magic.
