Polki będące faworytkami rywalizacji miały pewne problemy jedynie w pierwszej kwarcie. W drugiej, wygranej 29:13, grały lepiej w defensywie, co pozwoliło im wyprowadzać kontrataki, po których zdobywały łatwe punkty lub - będąc faulowane - wykorzystywały wolne. Trener Karol Kowalewski szybko wprowadził na parkiet zmienniczki, w tym nastolatki 17-letnią Helenę Danielewicz i debiutującą w seniorskiej kadrze o rok starsza Marię Burligę. Obydwie punktowały w tej części spotkania, pokazując, że proces adaptacji do stylu gry pierwszej reprezentacji przebiega dość płynnie.
Polki miały przewagę pod tablicami i po 20 minutach wygrywały w tym elemencie aż 24:11. W ataku liderką była Klaudia Gertchen, która to z jednego skrzydła, to z drugiego, po dobrych podaniach koleżanek (kapitan Julia Niemojewska miała pięć asyst) zdobywała punkty rzutami zza linii 6,75 m - trafiła takich aż pięć w pierwszej połowie oraz jeden raz za dwa punkty i na półmetku spotkania miała 17 pkt.
Biało-czerwone po 20 minutach prowadziły 56:28, czyli wyżej niż w pierwszym spotkaniu w Sosnowcu (wówczas było 47:29). Druga połowa to czas debiutantek, których akcje oklaskiwały z ławki doświadczone zawodniczki Gertchen, Weronika Telenga czy kapitan Niemojewska.
Najlepiej z młodych zawodniczek zaprezentowała się Burliga, która spędziła na parkiecie 18 minut i była bliska uzyskania double-double - miała 12 punktów i dziewięć zbiórek. Na początku czwartej kwarty Polki osiągnęło ponad czterdziestopunktowe prowadzenie 80:39, 84:41.
Podopieczne trenera Kowalewskiego zdominowały walkę pod tablicami 46:26, miały 25 asyst (rywalki tylko 12) i miały 58,5 proc. skuteczności rzutów za dwa punkty (Cypryjki 44 proc.).
Komplet zwycięstw to dopiero połowa sukcesu w drodze do finałów ME. W drugiej fazie eliminacji (rozpoczną się w listopadzie) Polska trafi w wyniku wiosennego losowania grup już na mocniejszych rywali, czołowe zespoły Starego Kontynentu z 2025 r., które uczestniczą w kwalifikacjach do tegorocznych, wrześniowych MŚ w Berlinie.
