Po niespodziewanej porażce 2:4 z Węgrami wtorkowy mecz Polaków z Włochami był spotkaniem ostatniej szansy – porażka eliminowałaby naszą drużynę z mistrzostw Europy. Niestety, walka z utytułowanymi rywalami zaczęła się od gola straconego w 2,5 minuty, gdy De Oliveira uderzył z czuba i pokonał Widucha.
Gdy po drugiej stronie Piotr Skiepko doszedł do swojej wymarzonej – jak się wydawało – okazji, zwlekał ze strzałem zbyt długo i Bellobuono zdołał wyjściem odciąć światło bramki. Szansy nie wykorzystał też Sebastian Leszczak, tymczasem Azzurri nie potrzebowali wielu okazji. W 13. minucie Julio de Oliveira miał już na koncie dublet, a po kwadransie nieliczni widzowie w lublańskiej hali fetowali efektowne 3:0 po szczęśliwym trafieniu Barichello.
Przy dwóch trafieniach ekipy włoskiej sędziowie skorzystali z analizy wideo, bowiem przy akcjach na boisku leżeli Polacy, jednak okazało się, że fauli nie było i gole zostały uznane. Początek drugiej części należał do Włochów, szybko jednak inicjatywę przejęli Polacy. Golkiper Italii obronił potężne uderzenie Michała Marka, Kacper Pawlus trafił w słupek.
Po przerwie bramki biało-czerwonych strzegli na zmianę Widuch i Kałuża. Włoscy piłkarze na osiem minut przed końcem mieli na koncie pięć fauli, każdy kolejny oznaczał przedłużony rzut karny dla ekipy trenera Korczyńskiego. Krótko potem straciła ona czwartego gola. Po strzale Gabriela Motty, Kałuża odbił piłkę pod nogi De Oliveiry, który skompletował hat-tricka.
W końcówce słupek bramki rywali obili jeszcze Paweł Kaniewski i Mikołaj Zastawnik. Przed szansą na zdobycie honorowego gola stanął Sebastian Leszczak. Nie zdołał jednak pokonać drugiego bramkarza rywali Dalcina z przedłużonego rzutu karnego.
Dla biało-czerwonych to trzeci z rzędu i czwarty w historii występ w ME. Turniej jest rozgrywany w Słowenii, Litwie i Łotwie z udziałem 16 zespołów. Polacy dotychczas nie wygrali meczu na Euro, mają na koncie dwa remisy. Włosi dwukrotnie triumfowali w ME.
W ostatnim grupowym spotkaniu w Lublanie podopieczni trenera Korczyńskiego zagrają jeszcze z Portugalią (czwartek, godz. 20:30).
