Trener reprezentacji Polski w futsalu przed rozpoczęciem ME: skala trudności będzie rosła

Trener reprezentacja Polski w futsalu przed rozpoczęciem ME: skala trudności będzie rosła
Trener reprezentacja Polski w futsalu przed rozpoczęciem ME: skala trudności będzie rosłaPAP/Lech Muszyński

Futsalowa reprezentacja Polski meczem z Węgrami w słoweńskiej Lublanie rozpocznie w sobotę udział w mistrzostwach Europy. Kolejni rywale to Włochy i Portugalia. – Skala trudności będzie rosła - powiedział PAP jej trener Błażej Korczyński.

Portugalczycy bronią tytułu. Biało-czerwoni wystąpią w ME po raz czwarty w historii i trzeci z rzędu. Korczyński jako zawodnik grał w finałach w 2001 w Moskwie, a od 2017 jest selekcjonerem.

"Dotąd na Euro nie wygraliśmy, mamy jeden remis. I ta wygrana to pierwszy krok, trzeba w końcu to zrobić, żeby móc powiedzieć, co się dzieje po zwycięstwie. Jak zespół na nie zareaguje, czy pójdzie na fali entuzjazmu. Wygrana z Węgrami to dla nas punkt początkowy, najważniejsze starcie z teoretycznie słabszym rywalem. A potem - ewentualnie - na tej euforii będziemy myśleć o meczu z Włochami" – dodał świetny przed laty futsalowy zawodnik.

Podkreślił, że dysponuje najmocniejszą w tym momencie kadrą.

"Mógłby być jeszcze Albert Betowski, który jest, niestety, kontuzjowany. Zespół jest w bardzo dobrej dyspozycji. Na pewno jesteśmy lepszą grupą niż w poprzednich dwóch turniejach, najbardziej spójną, najdłużej pracującą ze sobą. Jesteśmy powtarzalni i poprawni" – ocenił.

Zaznaczył, że podczas jego pracy z kadrą Polacy awansowali w światowym rankingu z 39. miejsca na 19., a w europejskim z 23. na 9.

"Przez 17 lat nie było nas na Euro, bo każdy na boisku robił tak, jak uważa, po swojemu. Musieliśmy przede wszystkim dogonić Europę taktycznie i fizycznie. Byłem fajnym zawodnikiem, świetnie kiwałem, ale ciężko było mnie zmusić do biegania. Kiedyś można sobie było na to pozwolić. Kiedy przyszedłem do kadry po swoich wieloletnich doświadczeniach z boiska, doszedłem do wniosku, że aby zawodnik mógł pokazać swoje umiejętności, musi mieć piłkę, a do tego trzeba najpierw popracować w obronie, żeby ją rywalowi odebrać. A my pracusiami w defensywie nie byliśmy. I koło się zamykało" – stwierdził.

Zauważył, że piłkarz 'robiący różnicę' w polskiej lidze swoją niepokornością, 'promykiem geniuszu', niekoniecznie powtórzy to na arenie międzynarodowej, gdzie tempo gry jest wyższe.

"My często występujemy z pozycji underdoga, tak będzie z Włochami, czy Portugalią. Dlatego musimy pracować, grać szybko, dynamicznie. Ten turniej to poniekąd zwieńczenie, podsumowanie mojej pracy z kadrą. Mam zawodników do dyspozycji 40–50 dni w roku. Czas na wprowadzenie swojego modelu, sparzenia się na kilku błędach jest wydłużony" – powiedział.

Zwrócił uwagę, że francuska federacja piłkarska ogłosiła właśnie, że przeznaczy 10 mln euro rocznie na rozwój futsalu w latach 2028–2029.

"W Portugalii czy Hiszpanii to jest najważniejsza dyscyplina halowa. Trochę ciężko powiedzieć, że powinniśmy ich ograć. Oczywiście – chcemy, ale trzeba patrzeć na realia. Jesteśmy trzeci raz z rzędu na ME, w kwalifikacjach do MŚ drugi raz doszliśmy do baraży. Nie jesteśmy anonimowi, najlepsi chcą z nami grać, zostaliśmy zaproszeni na turniej do Brazylii (wrzesień 2025), gdzie zajęliśmy drugie miejsce, zrobiono nam szpaler, kiedy wychodziliśmy po medale. To jest coś, czego nie doceniamy" – wyjaśnił szkoleniowiec.

W kadrze ma ME znaleźli się wyłącznie zawodnicy z polskiej ligi.

"To świadczy o tym, że nie mamy dobrego szkolenia. Inni nie sięgają po naszych zawodników. To, że w naszej ekstraklasie, nawet w zespołach środka tabeli, gra dużo obcokrajowców nie pomaga. Kluby nie tworzą akademii futsalowych. Polacy, jeśli grają, to są pomocnikami zagranicznych piłkarzy, a nie liderami. Kto więc chce ściągnąć zagranicę wyrobnika? Podążamy tunelem, w którym na końcu niekoniecznie będzie światło słoneczne, tylko pociągu jadącego z przeciwka. Jeśli tego nie zmienimy, mogą być problemy. Fajnie, że mam kadrowiczów na oku, szkoda, że nie wchodzą na wyższe poziomy w innych ligach" – dodał.

Zwrócił uwagę na rozwój futsalu w Polsce.

"Myślałem, że po ME w Moskwie ten efekt 'kuli śnieżnej' będzie szybszy. Ta kula toczy się, ale po płaskiej górce. Tym niemniej, kiedyś nasze wyniki ligowe były w telegazecie we wtorek, dziś można oglądać transmisje nawet w telefonie" – wyjaśnił.

Jego zdaniem w porównaniu z mistrzostwami z 2001 roku futsal stał się trzy razy szybszą grą, bardziej dynamiczną, dyscyplina jest profesjonalna.

"Wszystko się zmieniło. My wtedy byliśmy kompletnymi amatorami. Dziś turnieje są świetnie przygotowane, wszystko zbliża się do poziomu piłki nożnej. Zawsze jednak futbol będzie biznesem, a futsal pasją" – podsumował Korczyński, który prowadzi kadrę od 25 października 2017 roku. Wcześniej przez dwa lata był asystentem Andrzeja Biangi.

Gospodarzami tegorocznych ME z udziałem 16 drużyn będą od 21 stycznia do 7 lutego Słowenia, Litwa i Łotwa. Polska zagra w Lublanie w grupie z Węgrami (24.01, godz. 17.30), Włochami (27.01, 20.30) i Portugalią (29.01, 20.30).