110 lat temu urodził się Jan Mulak, twórca lekkoatletycznego Wunderteamu

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
110 lat temu urodził się Jan Mulak, twórca lekkoatletycznego Wunderteamu
110 lat temu urodził się Jan Mulak, twórca lekkoatletycznego Wunderteamu
110 lat temu urodził się Jan Mulak, twórca lekkoatletycznego WunderteamuPAP
110 lat temu urodził się w Warszawie Jan Mulak, legendarny twórca lekkoatletycznego Wunderteamu, jak określano odnoszącą olbrzymie sukcesy w latach 50. i 60. ubiegłego stulecia polską reprezentację.

Urodzony w Warszawie 28 marca 1914 roku Mulak sportowcem został już w latach szkolnych. Równie wcześnie zdradził talent organizacyjny i społecznikowski. Związany z Żoliborzem i Warszawską Spółdzielnią Mieszkaniową założył w tej dzielnicy klub RKS Siła. Od 1950 roku intensywnie pracował na rzecz "królowej sportu" i sprawił, że o Polsce było głośno w świecie.

Koleje życia Mulaka – sportowca, trenera, działacza, polityka, senatora RP czy dziennikarza – wystarczyłyby do napisania kilku interesujących biografii. Zapamiętano go jednak przede wszystkim jako współtwórcę i głównego "technologa" potęgi polskiej lekkoatletyki lat 50. i 60.

W sztokholmskich mistrzostwach Europy w sierpniu 1958 roku złote medale zdobyli: Zdzisław Krzyszkowiak (5000 i 10 000 m), Jerzy Chromik (3000 m z przeszkodami), Janusz Sidło (oszczep), Edmund Piątkowski (dysk), Tadeusz Rut (młot), Józef Szmidt (trójskok) i Barbara Janiszewska (200 m).

Piątkowski w 1959 roku ustanowił rekord świata wynikiem 59,91 m, a w 1960, na mającym żużlowy rozbieg olsztyńskim stadionie, Szmidt pokonał barierę 17 m w trójskoku (17,03) i również został rekordzistą globu.

W igrzyskach w Rzymie (1960) Krzyszkowiak ukoronował karierę złotym medalem na dystansie 3000 m z przeszkodami. Także mistrzostwa Europy w Budapeszcie (1966) także były pasmem sukcesów polskich zawodników, którzy siedem razy usłyszeli Mazurka Dąbrowskiego.

Określenia Wunderteam – tzn. cudowna, wspaniała ekipa czy po prostu Drużyna Marzeń – jako pierwsi wobec kadry Mulaka użyli już w 1957 roku niemieccy dziennikarze, którzy w ten sposób skomentowali zwycięstwo biało-czerwonych nad zespołem RFN w meczu lekkoatletycznym na Neckarstadionie w Stuttgarcie 117:103.

Później jeszcze długo pokolenia trenerów korzystały z myśli teoretycznej i pionierskich rozwiązań metodyki szkolenia Mulaka oraz zespołu wybitnych fachowców, którzy z nim współpracowali.

Jako juniorka do Wunderteamu "załapała się" jeszcze Irena Szewińska, późniejsza siedmiokrotna medalistka olimpijska, która bliżej poznała Mulaka na igrzyskach w Tokio w 1964 roku.

"Był osobą konsekwentną, mającą swoje zdanie. Ta konsekwencja i upór przyniosły wspaniałe efekty. Do końca swych dni służył polskiej lekkoatletyce wiedzą, okazując wielką serdeczność i życzliwość. Był dla naszej sportowej rodziny jak ojciec. Miał też niebywałą fantazję" – wspominała po latach Szewińska.

O miłości Mulaka do sportu, a zwłaszcza jego "królowej", mówił często jego syn Janusz, uznany artysta-malarz.

"Ojciec był człowiekiem odrodzenia. Kochał Polskę i Warszawę, kochał sport, zwłaszcza lekkoatletykę. Starał się, jak tylko mógł zachęcać do jej uprawiania dzieci i młodzież. To ojciec stworzył i angażował się w ruch spartakiad szkolnych. Uważał, że w zabawie rodzi się sport, ten mały i wielki, rekreacyjny i profesjonalny. Dlatego tak wielką wagę przywiązywał do umasowienia lekkoatletyki jako bazy wyjściowej do późniejszych sukcesów także w innych dyscyplinach" – zaznaczył Janusz Mulak.

Jednym z nielicznych wciąż żyjących wychowanków Mulaka jest Zbigniew Makomaski, który zasłynął zwycięstwem w biegu na 800 m podczas meczu reprezentacji Polski i USA 2 sierpnia 1958 roku na wypełnionym po brzegi 100-tysięcznym tłumem Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, kiedy pokonał mistrza olimpijskiego z Melbourne (1956) – Toma Courtneya.

"Nie pamiętam i nie słyszałem, aby ktoś zwracał się do niego inaczej niż +Panie Janie+. Wielki człowiek" – wspominał Makomaski.

Legendarny trener słynął również z poczucia humoru. W przededniu 90. urodzin, zapytany przez PAP, czy ten dzień uczci szampanem, powiedział, że ze względu na stan zdrowia ten napój nie jest dla niego wskazany, za to koniak...

"W moim stanie zdrowotnym mam unikać szampana. Za to koniak, od czasu do czasu, jest wskazany, bo podwyższa ciśnienie, a ja mam niekiedy za niskie. W dniu urodzin musi być lampka dobrego koniaczku. I to obowiązkowo!" – mówił z uśmiechem z okazji jubileuszu.

Dobry humor nie opuszczał go do ostatnich dni. Mulak zmarł w Warszawie 31 stycznia 2005 roku. Z okazji stulecia urodzin na fasadzie kamienicy, w której mieszkał, przy ul. Krasińskiego 18, odsłonięto pamiątkową tablicę.